
Prolog
Kilka słów o genach w formie krótkiego opowiadania.
Jessica została niezwykle ukształtowana.
Słysząc te słowa jakie masz skojarzenia? Ulepiona z gliny? To wciąż metafora. Ale jestem przekonana, że Twoje neurony komunikują się w sposób, w jaki zostały nauczone.
Jessica urodziła się zdecydowanie nie jako kruszynka. Dlaczego? Bo taki otrzymała zestaw genów. Skąd więc stwierdzenie o niezwykłym ukształtowaniu? Każdy z nas rodzi się bowiem zaopatrzony w sobie tylko charakterystyczny pakiet genów.
A jednak Jessica i jej siostra Figa mają wiele cech wspólnych. Ale to właśnie Jessica zawsze dobrze wyglądała, z lekką nadwagą, którą głównie przywoziła jako wspomnienie z wakacji u dziadków. Jako nastolatka marzyła o płaskim brzuchu, natomiast szybko przyzwyczaiła się, że takiego mieć nie będzie, ponieważ „ma słabe mięśnie brzucha”.
I tutaj wchodzi na pokład tradycyjna polska kuchnia: potrawy mączne, panierki, warzywa jako dodatek. Jessica uważała, że je dość chudo, ale jednak często potrawy były smażone. Wygodne kanapki, a przy braku czasu szybko sycące fastfoody, jak również słodycze, które uwielbiała.
I tym sposobem nie najszczęśliwsze geny plus rozregulowana gospodarka zrobiły swoje.
Jessica zapracowała na sylwetkę dużej wagi.
